czwartek, 19 lipca 2012

wszyscy mają bloga mam i JA:)

Od czego by tu zacząć...
Może najzwyczajniej napiszę kilka słów o sobie...
Kasia, Katarzyna, Katarina, Kate jak kto woli- w różnych państwach różnie do mnie mówili.
Swoją przygodę z Au Pair zaczęłam 4 lata temu. Kończyłam liceum i nie miałam pomysłu na życie. Przypadkowo zobaczyłam ulotkę firmy Prowork na której było napisane mniej więcej : ucz się, pracuj i zwiedzaj USA. Pomyślałam całkiem fajna sprawa. Angielski znam tak oo ale się dogadam, kasa by się przydała, o zwiedzaniu nie wspomnę. Tym bardziej, że trafiłam na promocję dzięki której do Stanów wyjechałam prawie za darmo. Cała procedura trwała ok 2 miesięcy. Pamiętam, że pierwszego maila od rodzinki dostałam w dniu mojej pisemnej matury z angielskiego( to był dobry znak). Potem już tylko formalności, wiza, wyniki matur i poleciałaaaaaaam....
7.07.2008 wyleciałam z Warszawy( żeby nie było tak pięknie odwołali nam samolot i musiałyśmy czekać caaały dzień na kolejny, ale za to bez przesiadki:) nie ma tego złego...). Z kilkoma innymi AuPairkami dotarłyśmy do hotelu w NY gdzie 3 dni szkolono nas jak być dobrą AuPair. Niezapomniane wspomnienia z Nowego Yorku, widoki ahh, wycieczka ehh, znajomi ohh... I to uczucie kiedy wyszłam z lotniska.."tu nie ma czym oddychać''...
I tak 9 dni temu przeżywałam 4 rocznicę od kiedy to zamieszkałam z NJ, Jackson wraz z moją Crazy American Family (jak sami o sobie mówili). Pod moją opieką były dwa amerykańskie potworki:) Dominik lat 4 i Anthony lat 6 oraaz MR.MONSTER czyli pies Jake. Początki były trudne, szok kulturowy, zlansowany mózg od j.angielskiego, zmiana czasu itd..... Aż mnie ciarki przechodzą jak sobie to przypominam... Ale potem było już tylko lepiej... American Dream się spełnił: zakupy, kino, plaża, zwiedzanie... eh żyć nie umierać można by powiedzieć. Choć były i cięższe dni tzw homesicku ale któż tego nie przeżył. I w tym miejscu chciałabym podziękować Kasi,Ani i Milenie, oraz Viktorii( Niemcy) i Andrei( Brazylia)  dzięki którym przeżyłam tam i nie zwariowałam do końca. Wspólne wypady na zakupy,do kina czy na plażę były niezbędnym lekarstwem aby nie oszaleć przy tych małych amerykaniątkach:).
Tak przetrwałam rok, i zarzekałam się nigdy więcej!!!...ale jak to historia lubi się powtarzać  i za kilkanaście dni jadę znowu na AuPairowanie tym razem do Norwegii.

 Wróciłam do Polski, zaczęłam studia, a w między czasie podróżowałam w celach zarobkowych( Anglia[zimno i deszcz], Grecja[niesamowite upały]). I tak dobiegło końca moje 3 letnie studiowanie i znowu ten sam dylemat. Co zrobić ze swoim życiem??? Na pracę w Polsce nie ma co liczyć nie oszukujmy się bez znajomości ciężko znaleźć coś lepszego czyt. pracę pow 5zł/h....ah ta Polska.... Nic mnie tu nie trzyma, żadne love ani tego typu sprawy...Więc trzeba coś wymyślić....
Myśli o operowniu gnębiły mnie od zimy... Może by tak jeszcze raz?-myślałam. W sumie to była najlepsza praca jaką do tej pory miałam, masz jedzenie, masz mieszkanie, jesteś na legalu i jeszcze Ci coś tam płacą...
OK pomyślałam, tylko gdzie??? HMM i padło na Norwegię a dlaczego? tam mnie cię jeszcze nie było,, śmiali się znajomi.To też, ale pomyślałam tak
USA- raczej upalnie,
potem była Anglia- chłodno i deszczwo;
następnie Grecja- upały nie do wytrzymania;
teraz Norwegia- mroźne orzeźwienie:) zobaczymy...
Taki misz-masz, a co!
Poza tym jestem zafascynowana pięknem Norwegii, mam ogromną chęć zobaczenia fiordów, zorzy polarnej, reniferów, wyścigów psich zaprzęgów oraz przeżycia białych nocy.
No to jadę!!! Długo czekałam na rodzinkę ale w końcu się udało. 3 sierpnia lecę do Oslo skąd moja Host family zabierze mnie do Hamar miasteczka nad największym jeziorem norweskim Mjosa. Będę się opiekować dwójką dzieci tym razem chłopiec Oskar 6 lat i dziewczynka Amanda 4 latka.
Myślę, że będzie troszkę łatwiej z bagażem doświadczeń z USA ale okaże się w praniu jak to mówią...
Jedynie obawiam się bariery językowej bo dzieci jak to dzieci po ang tam nie mówią jedynie rodzice, ale już zaczynam podszkalać się w norweskim.. 3mać kciuki!!!!

Ze względu na brak zajęć i monotonię będę napiszę trochę więcej o mich podróżach i oczywiście zaśmiecę zdjęciami jak tylko ogarnę jak to się robi:)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz